Ponieważ kilka osób już prosiło o wyjaśnienie, to w skrócie napiszę kilka słów o filtrach.
Filtr to nie ban, tzw. ban powoduje zniknięcie strony z indeksu Google. Generalnie filtry obniżają pozycję witryny w wynikach wyszukiwania.
Od razu napiszę, że istnieje już conajmniej jeden (pomijąc stare dobre FSB czyli Fresh Site Bonus) filtr pozytywny, podwyższający pozycję witryny w wynikach – chodzi tu o filtr związany ze znanymi i “mocnymi” markami towarowo/firmowymi, który najprawdopodobniej jest nakładany ręcznie przez moderatorów indeksu Google na podstawie automatycznych propozycji systemu oceny witryn. Czyli na samym poczatku był tylko sandbox (czarna dziura) oraz FSB. Po czym sandbox przerodził się w negatywne filtry, a FSB dalej dzielnie straszy nowicjuszy, najpierw podbijając witrynę w wynikach dając nadzieję na dobre wyniki.
Początkowo pojawiły się pierwsze rozpoznane filtry w postaci obniżenia pozycji w wynikach wyszukiwania na wszystkie frazy o 30 i 50 pozycji, szybko zostały wprowadzone wielokrotności tychże oraz pojawił sie filtr wyrzucający stronę na koniec pierwszego tysiąca wyników wyszukiwanai. Filtry te były bardzo niedoskonałe, np. potrafiły zrzucić w dół stronę główną serwisu na frazę w postaci “www.nazwa_domeny”. W Google szybko zauważono toporność tego rozwiązania i od tego czasu następuje coraz większa selektywność nakładanych filtrów.
Selektywność filtrów polega na tym, że obecnie na witrynę może zostać nałożony zestaw filtrów które działają w zależności od frazy lub grup wyszukiwanych fraz oraz w zależności od podstrony witryny WWW. Jest to system który cały czas ewoluuje i staje się coraz bardziej precyzyjny, ale również jest nieodporny na różne zawirowania – stąd Google uzupełnia swoją wiedzę poprzez rotację stron w wynikach. Wiele osób próbuje podważać istnienie takiego selektywnego systemu filtrowania ze względu na zasobożerność, niestety potencjał techniczny Google cały czas rośnie, co widać w coraz bardziej zaawansowanych mechanizmach gnębienia webdesignerów. Tak jak różne systemy antyspamowe oparte na algorytmach Bayesa są coraz bardziej skuteczne dzięki coraz większej sile przetwarzania, tak i system filtrów w Google będzie odgrywał coraz większą rolę zastępując a raczej silnie uzupełniając coraz bardziej system oceny stron oparty na linkowaniu.
Najprawdopodobniej z czasem każda witryna będzie miała swoje filtry, co widać już teraz dobrze przykładzie katalogów stron oraz podstron często odwiedzanych portali informacyjnych.
Obecnie istnieją filtry nakładane i znoszone w 100% automatycznie (te “lubią” same znikać po miesiącu lub 3 miesiącach) oraz zarządzane poprzez moderację ludzi zatrudnionych w Google i z tymi filtrami jest już zdecydowanie gorzej, trochę napisałem jak próbować z nich wyjść.
Ciekawostką są filtry związane ze stopniem indeksacji witryn – już widać “ręczną robotę” podobną do tej znanej z polskiej wyszukiwarki Netsprint.