Pojawił się bardzo obiecujący projekt nowej wyszukiwarki który ma wystartować “na dniach” dla szerokiej publiczności.
Niezależnie od tego co zobaczymy, tak czy inaczej, należy wspierać każdą nową inicjatywę która jest w stanie napędzić strach Google, po to aby Google nie zasnęło spokojnym snem monopolisty. Już wiadomo, że Google uważnie przygląda się projektowi i będzie wprowadzać nowe usługi wzorując się na projekcie Stephena Wolframa.
Nowa wyszukiwarka na pierwszy rzut oka ma “skrzywienie naukowe”, tzn. pierwsze testy wskazują na to, że jest wyszukiwarką nastawioną na wyszukiwanie “wiedzy”, najlepiej skodyfikowanej i tradycyjnej. Oczywiście pierwsze wrażenie może być błędne, ale w tej chwili Wolfram wydaje się być lepszy, a na pewno nie gorszy od Google przy wyszukiwaniu wiedzy, natomiast zdecydowanie gorzej sobie radzi w innych przypadkach.
Czy Wolfram stanie się konkurencja dla Google dowiemy się bardzo szybko po oficjalnym starcie, niestety nie należy nazbyt liczyć na nowe cudowne narzędzie ze względu na olbrzymie koszty wejścia w ten biznes, a ja spodziewam się raczej solidnej wyszukiwarki naukowej, która dopiero z czasem może zająć mocniejsza pozycję na rynku.
Większe konsekwencje dla polskiego rynku SEO mogą się pojawić dopiero po upowszechnieniu się Wolframa wśród użytkowników Internetu i objęciu przez tę wyszukiwarkę innych języków niż język angielski.
Pytanie zasadnicze to czy za Wolframem kryją się naprawdę nowatorskie rozwiązania techniczne czy tylko sprytny zestaw filtrów poprawiający jakość wyników poprzez nie branie pod uwagę dziewięćdziesięciu kilku procent zawartości Internetu? Osobiście bardziej stawiam na to drugie, ale obym się mylił
